Szal czy komin?

Gdy nadchodzi zima, rośnie zapotrzebowanie na ciepłą odzież. Z szaf wyciągamy kurtki, nieco grubsze spodnie oraz swetry.

To jednak nie wystarczy, by uchronić się przed mroźną aurą i uniknąć przeziębienia. Zarówno nasze mamy jak i lekarze podkreślają, jak ważna jest ochrona szyi i gardła przed chłodem.

Zapalenia i dokuczliwy, ostry ból w przełyku to stan bardzo niepożądany i przy tym zwyczajnie nieprzyjemny. Podstawowym dodatkiem odzieżowym, który ukoi zmarzniętą szyję jest szal.

Szalików na rynku sporo – różnią się kolorem, długością i materiałem z jakiego zostały wyprodukowane. Najłatwiej dostępne i przy tym najtańsze są szale z włóczki akrylowej, która jest syntetycznym zamiennikiem wełny naturalnej.

Ta ostatnia jest znacznie droższa, ale zdaniem wielu również bardziej komfortowa. Łatwo dostać zarówno szale typowo kobiece, jak i męskie.

Alternatywą dla nich są kominy, które zrobiły sporą karierę. Mogą służyć jako szal, maska osłaniająca połowę twarzy (przydatna opcja dla rowerzystów i biegaczy), a po zwinięciu jako czapka.